pl/eng

Logowanie w serwisie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
slowoklucz
Luty

AWANTURA O KLIMAT

W poniedziałek (8.02.2010r.) w Gazecie Wyborczej ukazał się ciekawy artykuł prof. Zbigniewa W. Kundzewicza zatytułowany „Globalna bzdura o globalnym spisku”.

 

Jest to pouczająca dywagacja na temat niesłuszności tytułowego globalnego spisku, któremu na co dzień muszą przeciwstawiać się naukowcy badający zmiany klimatu. Coraz częściej i dobitniej muszą oni zmagać się z brutalnymi atakami osób zwalczających teorię globalnego ocieplenia. Wszędzie, nawet w międzynarodowej działalności naukowej, węszy się przekręty i korzyści finansowe.

 

Tytułowa „awantura” rozpoczyna się w listopadzie 2009r., kiedy to w internecie została opublikowana osobista korespondencja naukowców z Jednostki Badań Klimatycznych Uniwersytetu Wschodniej Anglii (CRU), współpracującej przy tworzeniu raportów Międzynarodowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC). Na tej podstawie wysnuto hipotezę, że CRU manipulowało danymi, tak więc obraz zmian klimatycznych w Raportach IPCC nie jest rzetelny.

 

Co więcej, do rangi afery podniesiono także błędne szacunki IPCC dotyczące tempa topnienia himalajskich lodowców, podczas to których badań azjatyccy naukowcy skorzystali z „niepewnego” źródła jakim jest raport WWF. To że powinni oni rzetelnie sprawdzić informacje, które umieszczają w Raporcie nie pozostaje bez dyskusji, natomiast fakt absurdalnej hipotezy, jaka się pojawiła w mediach, jakoby celowo oni zamienili cyfry wydaję się być już mocno przesadzony.

 

Do ilustracji tych dwóch "afer" wymyślono nawet etykietki Climategate i Glaciergate nawiązujące nazwą do historycznej afery Watergate. Zastosowanie tego skrótu myślowego uwypukla gigantyczną różnicę między światem mediów, dla którego nie ma większej wartości niż nośna nazwa, a światem nauki, dla którego wyrok nad ogromnym dokumentem przez podważenie jednej ze 100 tys. istotnych informacji w nim zawartych jest nie do przyjęcia.

 

Pełny Czwarty Raport IPCC zawiera niemal trzy tysiące stron. Na każdej z nich znajduje się kilkadziesiąt ważnych informacji, tak więc można orientacyjnie przyjąć, że w sumie zawiera on co najmniej 100 tysięcy informacji. Nawet jeśli miała w nim miejsce w/w „Glaciergate” to i tak możemy przyjąć jego wiarygodność na poziomie 99,999 %. A to chyba dużo.

 

Najważniejsze żeby IPCC wyciągnęło wnioski z tej lekcji i jeszcze ściślej przestrzegało swoich własnych zasad wymagających wszechstronnego i krytycznego spojrzenia na każdą informację, zanim trafi do kolejnych raportów.

 

Choć niektórzy sceptycy klimatyczni nazywają raporty IPCC biblią wyznawców klimatyzmu, jest to bardzo nietrafne określenie. Biblia jest niezmienna od wieków, a IPCC co pięć-sześć lat tworzy nowy raport zawierający najbardziej aktualne informacje oparte na syntezie wyników prac wielu tysięcy naukowców i instytucji badawczych na całym świecie.

 

 

Źródło: Gazeta Wyborcza

 

 

 

 

 

slowoklucz
Sfinansowano ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej

Partnerzy:

slowoklucz

Projekt i realizacja:

slowoklucz